Nie ruszaj gówna – nie będzie śmierdziało i tak psu na budę by się to zdało.

Tę cudowną, słowną receptę podarował mi mój Ojciec, gdy miałem kilkanaście lat i będę mu za to wdzięczny do końca mych dni.

Zdaję sobie sprawę, że za ten tekst grono świętych inkwizycjonistów spali mnie na stosie, ale jakoś mnie ten ogień mało piecze. Wiecie dlaczego?

Co jakiś czas dostaję od Was pytania i prośby o porady w różnych sprawach. Jedną z częściej pojawiających się kwestii jest problem radzenia sobie z krytykantami. I wcale się nie dziwię, bo to problem tak głęboki, jak bezdenna otchłań. Niekończąca się opowieść.
Znacie to? Gdy tylko próbujecie cokolwiek zrobić, gdy tylko macie jakieś plany, pojawiają się ONI i z siłą wodospadu klarują Wam, jak bardzo się mylicie w swych założeniach.

Mój ostatni post: Starcie Gigantów wywołał w internecie pewien szum. Co tam szum. Zostałem okrzyknięty złodziejem, niemoralnym naciągaczem, bezczelnym chamem. Zacytuję Wam kilka wpisów o mnie oraz wiadomości, jakie otrzymałem, abyście wiedzieli, o co mi chodzi i gdy kolejny raz ktoś Was skrytykuje, przypomnijcie sobie, co mówili o mnie a od razu będzie Wam lżej:

„Jak możesz nawoływać do kradzieży? Powinieneś siedzieć i rysować na ścianie w celi”

„Przeczytałam wpis i według mnie jest to opis, jak ukraść narzędzia pracy, a później jeszcze nimi handlować w zamian za kolejne narzędzia. Ołówki są darmowe, ale nie oznacza to, iż należy brać je garściami. To smutne, że kiedy Polakom poda się palec, od razu zabierają rękę. Cukierki na stanowiskach bankowych, próbki, czy takie ołówki- to miły gest firmy w stronę klienta. Nadużywanie tego gestu jest zwykłym prostactwem. (…) tekst nie jest napisany jednoznacznie. Co za tym idzie- można rozumieć go na więcej, niż jeden sposób. Skoro nie zamieszczasz w tekście żadnej przesłanki, iż taki proceder to zwykła kradzież, co więcej- zaopatrujesz artykuł zdjęciami tych przedmiotów, mam prawo uważać, iż jest to zwyczajnie ohydna pazerność.”

„Idź, ukradnij coś jeszcze. Może coś droższego? Będzie głupszy tekst”

„To zwykła bezczelność. Wiesz, ile osób będzie teraz kradło ołówki ze sklepów?”

Tak na marginesie… Naprawdę chciałbym mieć taką siłę przebicia i zasięg, by po moim poście zostały skradzione ołówki ze wszystkich marketów budowlanych.

A tak na poważnie. Próby wytłumaczenia, czym jest ironia, spełzły na niczym. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział:

Ironia (grec. εἰρωνεία eironeía, dosłownie „przestawienie, pozorowanie“) – sposób wypowiadania się, oparty na zamierzonej niezgodności, najczęściej przeciwieństwie, dwóch poziomów wypowiedzi: dosłownego i ukrytego, np. w zdaniu Jaka piękna pogoda wypowiedzianym w trakcie ulewy. W klasycznej retoryce ironia stanowi jeden z tropów, jest zaliczana także do podstawowych kategorii w estetyce.” – Wikipedia

Mam nieodparte wrażenie, a nawet pewność, że niektórym na okładce bajki o Pinokiu trzeba pisać wielkimi literami: HISTORIA WYSSANA Z PALCA, bo inaczej zaczną rozmawiać z drewnianymi pajacami, lub sami się nimi staną.

I teraz uwaga dla wszystkich, którzy tu zaglądają i będą zaglądać – na moim blogu bardzo często będzie gościć ironia – inteligentni zrozumieją a tych, którzy nie pojmują wypraszam serdecznie, bo i milion tłumaczeń Wam nie pomoże. Wyjdźcie sobie.

Tacy jak Wy, czytając w pierwszych słowach Biblii, że Bóg stworzył świat w 6 dni – idą na wzgórza i głoszą, czego nie pojmują. A potem mordują wszystkie wilki w zemście za Czerwonego Kapturka.
Jeszcze tu jesteście? Do widzenia.

I tu dochodzimy do sedna.
Mam znajomych, którzy rezygnowali z wielu rzeczy: pokazywania swoich prac, zakładania działalności, podróżowania, nauki tańca, czy języka chińskiego, bo zawsze słyszeli, jak głupi jest to pomysł, jak źle to robią. Przyjaciele, rodzice, żona, mąż – na 100% zawsze się ktoś znajdzie. Jednak, nigdzie nie jest tak źle pod tym względem jak na forach internetowych i na fejsbuku. To ostatnie miejsce jest wyjątkowe pod tym względem. Zuckerberg przyzwyczaił nas do przycisku „skomentuj”. Wszyscy go używamy, ale niektórym coś się pomieszało. Spodobało im się to na tyle, że sądzą, iż ich życiowym powołaniem jest komentowanie wszystkiego jak leci. Mało tego. Samo komentowanie stało się nudne. Bawi ich wyrażanie opinii sprzecznych i krytyka z zasady. Tak bez żadnego logicznego powodu. Bez zrozumienia tego, co oglądają czy czytają. Nie wiem skąd biorą się tacy ludzie, ale osobiście nazywam ich „błędem statystycznym”. Skrzynka handmade krzywo pomalowana, portret rozcierany a nie kreskowany, kolor zielony jest zbyt zielony.
Nie tak dawno, na jednej z grup artystycznych, zawrzało po tym, jak pewien artysta wrzucił tam swój obraz. W części kompozycji użył czystej zieleni prosto z tubki. Biedakowi oberwało się od znawców, którzy w długiej liście komentarzy udowadniali mu, że tak się nie robi. Przypomniała mi się wówczas afera, która rok temu wynikła, gdy na takiej grupie  ośmieliłem się porównać do wielkich artystów z przeszłości, którzy, jak sądzę, identycznie jak ja: jedli, pili, spali i puszczali bąki. Kolejka się ustawiała, by mi wygarnąć, jakim jestem próżnym i pysznym degeneratem ludzkiej rasy. Wówczas admini wkroczyli i kilka osób wyleciało z grupy.

Krytykanci.

Jak z nimi wygrać? Otóż nie da się.
I nawet nie próbujcie. Oni w głupocie mają większe doświadczenie.
Osobiście, jeśli mam trochę czasu i dobry dzień, wymieniam z nimi dwa komentarze, aby sprawdzić, czy dana osoba faktycznie chce podyskutować, czy też po prostu wylać na mnie swoją niechęć do logicznego myślenia. Jeśli to drugie to cześć pieśni. Idę na kanapkę z majonezem.
I Wam radzę to samo. Najgorsze, co możecie zrobić to przejmować się.
Nie! Najgorsze to myśleć, że może oni mają rację. Sekundy z własnego czasu nie poświęcajcie na takie rozważania.
Wiecie dlaczego?
Bo to Wy decydujecie o Waszym życiu. Nie mama, nie żona, nie Wiesio z Poczty, nie gosienka330 z komentarza. Wy decydujecie o swoim życiu! O swoich marzeniach! O tym, gdzie będziecie za 5 lat! Dlaczego miałoby Wam zależeć na opinii kogoś, kogo nawet nie znacie? Kogoś, kto nie zna Was? Kto buduje opinie o Waszym życiu na podstawie jednego zdjęcia czy zdania wyrwanego z kontekstu? Dlaczego w ogóle zastanawiacie się nad oceną ludzi, którzy z tym, co robicie mają tyle wspólnego, co ja z łyżwiarstwem figurowym? Gdzie dziś byłby świat, gdyby Steve Jobs przejął się, że zbyt dużo czasu poświęca jakimś głupim komputerom zamiast iść do normalnej pracy? Gdzie byłby Kościół, gdyby Karol Wojtyła uwierzył, że ksiądz z socjalistycznego kraju nie może być Papieżem? A gdyby Ford dał się przekonać, że przyszłością motoryzacji są kotły parowe? Jak skończyłaby Królewna Śnieżka, gdyby uwierzyła, że jest brzydka?
Czy wiecie, że Sylvester Stallone tysiąc razy usłyszał, że jest zbyt głupi i paskudny by być aktorem?

Macie cel, macie plan, macie jedno życie, by go zrealizować. I nikt inny za Was tego nie zrobi. Nikt nie nakarmi za Was dziecka, nie opłaci rachunków, nie pojedzie do Dubaju.

Następnym razem, gdy usłyszycie krytykę na swojej stronie, blogu, fanpejdżu niech Wam nawet ręka nie drgnie przed usunięciem, zablokowaniem, skreśleniem z życia takiej osoby. Nie dajcie się zwieźć, że to konstruktywna krytyka. Krytyka to krytyka. Zło to zło. Nie mniejsze, nie większe.

Jeśli na swoich skrzynkach używasz przecierki, bo wszystkie Twoje prace powstają w ten sposób – nie daj sobie wmówić, że jesteś niedokładana. Jeśli rozcierasz ołówek, rysując portret – nie słuchaj, że tak nie wolno. Jeśli posadziłeś tysiąc drzewek w tym roku – nie daj sobie wmówić, że jesteś potworem, bo masz żywą choinkę w Święta.
A ja, pozwólcie, nie pozwolę nazywać się złodziejem i bezdusznym, pazernym prostakiem ludziom, którzy nie poświęcili ani chwili, by poznać choć trochę mnie i moje poglądy, i wiedzieć kiedy piszę poważnie, a kiedy puszczam oko.

Słuchajcie rad, krytyki nigdy.
Prowadzicie blog, sklep, firmę, taksówkę czy niemoralne życie? Róbcie to po swojemu. Droga większości prowadzi do przeciętności.

Nie wiecie, jak zareagować na hejterskie słowa? Przeczytajcie raz jeszcze tytuł tego wpisu.

12 thoughts on “Nie ruszaj gówna – nie będzie śmierdziało i tak psu na budę by się to zdało.

  1. Panie Krzysztofie! Po pierwsze po stokroć dziękuję! O radę nie prosiłam, a dostałam to, czego tak bardzo potrzebowałam. Przeczytałam wszystkie notki na tym blogu od deski do deski wręcza ta tutaj była wyjątkowym „kopniakiem” w samo sedno mojego spapranego życia!

    JEST PAN DLA MNIE INSPIRACJĄ!

    Prawie spóźniłam się dzisiaj do pracy, jak chłonęłam Pana słowa. Do „cudownej” pracy z „fantastyczną” młodzieżą i dziećmi (zdarzają się wyjątki:) Po drugie dlatego, że mi się makijaż rozmazał, bo mnie tak te słowa ugodziły, że aż postanowiłam się poryczeć jak rasowa baba 😀
    Już od dawna kocham wszystko, co związane ze sztuką i tak naprawdę moim pragnieniem było iść w tym kierunku. Nie w stronę własnej działalności, bo tego nie podjęłabym się nawet jeszcze przed przeczytaniem tego bloga, ale w stronę zmiany zawodu na taki, który z tworzeniem i rysowaniem będzie miał coś wspólnego. Ale tego nie zrobiłam do tego pory, bo co?

    „Państwową robotę będziesz zmieniać?” „W prywatnej firmie się narobisz a nic za to nie dostaniesz!” „Zobaczysz, że wskoczysz z deszczu pod rynnę”.

    Zresztą już przed wyborem studiów kierowałam się radami mojego pragmatycznego otoczenia… I nie jestem jakąś zdesperowaną zołzą, co to wyżywa się na cudzych dzieciach, bo nienawidzi swojej pracy, ale też nie jestem szczęśliwa.
    Będę szczęśliwa, jeśli kiedyś obudzę się rano (przynajmniej raz w życiu) i stwierdzę: O BOŻE! Jak dobrze jest iść dziś do pracy!

    Panie Krzysztofie – rozpoczął pan burzę w moim życiu! Za co po stokroć dziękuję! Niech Pan nie przestaje być sobą, bo w ten sposób inspiruje pan do działania. Dziękuję!

    1. Nieprawdopodobne…
      Niesamowicie jest czytać takie słowa ❤️
      Są one i dla mnie inspiracją oraz motywacją do dalszej twórczości.
      Poza tym… witam w klubie.
      Ja w swej karierze również miałem epizod z nauczaniem w podstawówce o gimnazjum. Nie powiem – jeśli ktoś lubi pracę z młodzieżą i dziećmi – jest to miejsce godne uwagi. A raczej było, bo obecnie więcej tam papierologii niż nauczania.
      Pracowałem w różnych miejscach i po latach mogę z całą pewnością stwierdzić, że każdy, ale to absolutnie KAŻDY powinien pracować w branży, która daje mu frajdę. Nie ma nic gorszego niż budzić się w poniedziałek i mieć to okropne uczucie w głowie, że znów muszę iść do tej cholernej roboty. Szkoda życia. Mamy jedno, a czas niebie nieubłaganie. Nie marnujmy go na zajęcie, którego nie znosimy.

  2. Nic dodać, nic ująć. Mi zajęło lata by móc powiedzieć, że mam gdzieś krytykę i szczekanie. Kiedyś zrobiłam ewakuację z forum o kotach, bo zaczęłam karmić koty naturalnie, a nie gotową karmą. Było to jeszcze zanim popularny zaczął być BARF. W międzyczasie zaczęłam kilka innych wątków – że mam ciężko chorego kota uratowanego z pseudohodowli, że robię meble na kocie kuwety – idiotki przytaczały na wszystkich możliwych tematach, że to ja doprowadzilam kota do choroby autoimmunologicznej. Gdyby mogły to byłabym doslownie ukrzyżowana, spalona żywcem, a potem nasikałyby na zgliszcza. Ofiary nienawiści i klapek no oczach pt. „bo w broszurce dołączonej do karmy było napisane, że kot now może jeść surowego mięsa”… Z pewnymi teoriami naprawdę nie sposób wygrać. Nawet najbardziej logicznymi i racjonalnymi argumentami.
    Pozdrawiam!

    1. Tak już jest na tym pięknym świecie. Kochani, róbmy swoje. Jakoś nie pamietam, by historia przytaczała w książkach jakieś znane tłumy. Zawsze są to wyjątkowe jednostki idące naprzód wbrew tłumowi.

  3. Mój tato zawsze powiadał „Gówno się omija” …
    Przekaz ten sam ..

    Ja z krytyką od zawsze miałam problem …
    Uczę się radzić z tym 🙂
    Z obcymi łatwiej, trudniej z bliskimi osobami 🙂

  4. Podpisuję się pod ty obiema rękami! Tylko, tego chyba nie da się zmienić… Trzeba się uodpornić i robić swoje 🙂

  5. Ja pierdziele….
    Krzysiek… Idiotów się nie sieje… Sami się rodzą… I jak zawsze oceniają to, czego nie powinni.. Bo nie znają historii…

    1. Mnie tylko fascynuje ich potrzeba nieustannego gadania. Czy ktoś ich pyta czy nie – muszą, bo pękną, swoje zdanie oznajmić. Ktoś pokazał swoją choinkę? Jest krzywa, jest chuda, jest za zielona, zbyt iglasta, za mało kolorowa, za niska, kłująca… i tak w nieskończoność…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.