Czy warto iść na studia?

Całkiem niedawno otrzymałem wiadomość mniej-więcej takiej treści:
„Czy warto iść na studia artystyczne? Moi znajomi mówią mi, że bez tego ani rusz, a przy dwójce dzieci nie mam zbytnio na to czasu, ale kocham rysować i chciałabym się tym zająć”.
Obiecałem odpowiedź na blogu, a więc zamierzam rozprawić się z pięcioma mitami o studiowaniu i wskazać jedną, jedyną prawdę, którą absolutnie każdy powinien wziąć sobie do serca, jeśli myśli o jakimkolwiek kierunku studiów.

  1. BEZ STUDIÓW NIE ZNAJDZIESZ DOBREJ PRACY

To chyba najczęściej spotykana opinia. Moim skromnym zdaniem jest tak dlatego, że najzwyczajniej w świecie jest najstarsza i ludzie się tak do niej przyzwyczaili, że nie są w stanie już myśleć inaczej. Nasi ojcowie tak mówili. Nasi dziadkowie tak twierdzili. I my, śladem za dziadem, też to powtarzamy.

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, faktycznie tak było. Każdy, kto ukończył studia, miał generalnie zapewnioną posadę. Wszelkie „poważniejsze” stanowiska były zarezerwowane wyłącznie dla osób, które otrzymały dyplom uczelni wyższej. Cała reszta szaraczków skazana była na marne posadki w barze mlecznym, jako sprzątaczki, bo na posadę kucharki trzeba już było mieć duplom szkoły gastronomicznej.

I tak jest też dzisiaj. Tyle, że nie do końca tak samo.

Jest całkiem sporo zawodów, które wymagają ukończenia uczelni wyższej o danym profilu: prawnicy, lekarze, pedagodzy oraz wszelkie stanowiska związane z wyższymi urzędami i finansowane ze skarbca rządowego. Po prostu w urzędach papierki muszą się zgadzać. Tak było jest i będzie. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo świetnie wykształcony lekarz czy prawnik bardziej nas do siebie przekonuje, jednak jest drobne „ale”, o którym opowiem nieco w punkcie piątym.

Istnieją jednak setki rodzajów posad, na których formalne wykształcenie nie ma większego znaczenia. Sam miałem przyjemność znać panią, która sprzątając w szkole publiczej zarabiała więcej niż większość nauczycieli tam pracujących. Swoją drogą, kiedy sam pracowałem jako nauczyciel, zostałem zatrudniony nie posiadając jeszcze wyższego wykształcenia, a więc się da. Tak naprawdę w szkolnictwie nie jest wymagane ukończenie studiów.

Gdy zaczynałem pracę w firmie reklamowej jako grafik komputerowy – nikt mnie o dyplom nie pytał, ale o znajomość programów graficznych, obsługę komputera i umiejętność pracy w warunkach stresogennych.

Większość małych i dużych firm nie zapyta Was przy rekrutacji o dyplom, ale o umiejętności. A niektóre „świetne fuchy” nie wymagają nawet tego. Czy należy mieć konkretne wykształcenie, aby zostać premierem? Prezydentem? Właścicielem przedsiębiorstwa? Pracownikiem gminy, urzędu wojewódzkiego? Sami dobrze znacie przykłady, które świadczą o czymś wręcz przeciwnym.

W dodatku mnie osobiście boli w uszy stwierdzenie „dobra praca”. To tak jakby powiedzieć „dobra klatka”. Znacie powiedzenie: wyżej dupy nie podskoczysz? Czy dobra praca to ta, gdzie dostaniesz 3000 zł? A może 5000 zł? Gdzie jest granica dobrej i złej pracy? Ilu znasz pracowników, którzy zarabiają powyżej 100 000 zł w Polsce? Ja za to znam wielu, którzy tyle zarabiają, choć nigdy nie podjęli żadnego etatu.

2. STUDIA NAUCZĄ CIĘ ŻYCIA

Szkoła wyższa nauczyła mnie wielu rzeczy oprócz… życia. Uczymy się całego mnóstwa przedmiotów, ale w żadnej nie znajdziecie przedmiotu, który przygotuje nas na to, co przyniesie życie. Tak, wiem, wiem. To taka przenośnia. Tyle, że tak samo prawdziwa jak mądra. Nauczycie się kombinować, pić, wkuwać po nocach, z czasem nauczycie się nawet zdawać egzaminy… Żyć nauczycie się po zajęciach.

3. NA STUDIACH ZNAJDZIESZ NAJLEPSZYCH PRZYJACIÓŁ

Na 40 osób, które zaczynały rok akademicki na naszym kierunku, dziś odzywają się do mnie trzy. W tym jedna to moja żona. Nie wiem… może ja byłem jakiś wredny…

4. PO STUDIACH LUDZIE BĘDĄ CIĘ SZANOWAĆ

Tak. Na pewno. Matka i ojciec. I to też zapewne tylko wówczas, gdy wybierzecie kierunek, który oni zaakceptują.

W dawnych czasach, których większość z Was pamiętać nie może, studia mogły ukończyć jedynie jednostki wybitne lub posiadające partyjne znajomości. Dlatego też do dziś jeszcze spotkacie się w aptece z hasłem: „Dzień dobry, pani magister”.

Dziś na studia może iść każdy. Dosłownie każdy. Ukończyć też je może przy odrobinie wysiłku. Mamy co roku ogromną liczbę absolwentów. Tak ogromną, że tytuł magistra kompletnie stracił na ważności. Jednakże, w przekonaniu wielu osób wciąż istnieje stereotyp, że musisz mieć wyższe wykształcenie, by ludzie Cię szanowali. Tyko, że dwie rzeczy się tu nie zgadzają. Po pierwsze – ludzie, w większości i tak nie będą Cię szanować, a po drugie – kierowanie się opinią innych jest najgłupszym sposobem na życie.

5. NA STUDIACH ZDOBĘDZIESZ NAJWAŻNIEJSZĄ WIEDZĘ

Jaka wiedza jest najważniejsza? Ta, którą możemy z korzyścią wykorzystać w życiu. Jeśli studia informatyczne nie uczą Was najnowszych programów i języków – będą bezwartościowe. Jeśli studia artystyczne nie wykorzystują Waszego indywidualnego poczucia piękna – będą bezwartościowe. Jeśli studia rolnicze nie biorą poprawki na zmieniający się klimat – no zgadnijcie…

Nasze szkolnictwo ma to do siebie, że zwykle nie nadąża za zmianami. Gdy mój syn chodził do podstawówki – zaczął naukę informatyki. Przez cały rok dzieci uczyły się, jak obsługiwać Windows 98, gdy na rynku w sprzedaży był już tylko Windows 7. Dzieciaki okrąglutki rok uczyły się pracy na systemie, którego nigdy nigdzie nie spotkają. Rozumiecie?

Czy zatem, zapytacie, nie warto w ogóle zawracać sobie głowy studiami? Czy bieganie na zajęcia to kompletna strata czasu i pieniędzy? Niezupełnie. Tak jak pisałem – istnieją zawody, które wymagają wykształcenia wyższego. Nikt nie zostanie chirurgiem bez dyplomu. O ile nie chce skończyć za kratkami…

Co jednak, gdy nie chcecie być lekarzem ani prawnikiem? Iść na uczelnię, czy nie?

Oto pewna prawda, która powinna być dla Was wskazówką:

SZKOŁA TO TYLKO NARZĘDZIE

Kiedyś ktoś zrobił ankietę wśród osób na pierwszym roku. Zapytano ich, jakie mają plany na przyszłość. Statystyczna większość odpowiadała coś w stylu: „Skończyć studia, a potem to się zobaczy”. Fajna perspektywa, co? A potem dziwimy się, że mamy tak nierozgarnięte społeczeństwo. Zastanówmy się, po co ludzie w ogóle idą na studia? Bo rodzice kazali. Bo wszyscy tak robią. Bo trzeba przecież coś robić. Bo co ludzie powiedzą? Jak wielu studentów uczęszcza na zajęcia, bo są one faktycznie tym, co kochają i czemu chcą się w życiu poświęcić? W dzisiejszych czasach tylko szkoła podstawowa jest obowiązkowa. W kolejnych latach nauki, z reguły kierujemy się tradycjami i presją otoczenia oraz tym, że tak naprawdę bladego pojęcia nie wiemy, co chcemy zrobić z własnym życiem. I tak, po skończeniu uczelni, w wieku, daj Boże, 25 lat – zaczynamy szukać jakiejś pracy. Tłumaczymy sobie, że im więcej szkół ukończymy, tym lepszą posadę dostaniemy. Ile w tym prawdy? Cholernie mało. Większość szkół wykłada wiedzę sprzed kilku lub kilkunastu lat. Osobiście, miałem wątpliwą przyjemność uczyć się pięć lat w szkole chemicznej na sprzęcie, którego nie wykorzystywała już żadna firma na rynku, a gdy któregoś dnia, w ramach zajęć przystosowujących do życia, poszliśmy do urzędu pracy, by nauczyć się, jak pracy szukać – pracownik placówki sprawdził procentowe prawdopodobieństwo  znalezienia pracy w kierunku, którego tak dzielnie się uczyliśmy. Na całe życie zapamiętam pięknie wyświetlone na ekranie 0%. Wówczas 35 osób, bo tyle liczył nasz rocznik, roześmiało się traktując to jako ciekawe doświadczenie. Myślę jednak, że wtedy wszyscy powinniśmy płakać. Właśnie udowodniono nam, że marnujemy nasze piękne pięć lat życia.

Pomyślcie przez chwilę, dlaczego wielcy ludzie tego świata nie mieli wyższego wykształcenia? Walt Disney. Henry Ford. Gisele Bündchen. Coco Chanel. Steve Jobs. David Karp. Bill Gates.

Mogę tak długo wymieniać. Gdyby do osiągnięcia sukcesu i bogactwa potrzebny był dyplom – oni byliby najbiedniejsi. Wiedzieli jednak, że szkoła to tylko narzędzie. Jeśli Ci się nie przydaję to go nie używasz. Gdy musisz wbić gwóźdź w ścianę to bierzesz młotek, a nie pędzel. Gdy musisz pomalować ścianę – bierzesz pędzel a nie młotek. Logiczne prawda? Dlaczego, zatem, w życiu postępujemy tak nielogicznie? Dlaczego najpierw kolekcjonujemy narzędzia, a potem dopiero zastanawiamy się czy ich użyć? I idziemy z tym ciężarem doświadczeń zamiast zacząć wbijać gwoździe…

Jeśli chcesz zostać lekarzem – idź na studia. Nie masz innego wyjścia. Jeśli chcesz zostać artystą – zastanów się, czy narzędzia, jakie otrzymasz w szkole doprowadzą Cię do celu. Czy setki godzin wykładów o historii sztuki, wiedza o ilości warstw w obrazach barokowych, liczenie cegieł w budowlach gotyckich pomogą Ci dojść do Twojego celu? To wszystko ciekawe, ale czy niezbędne?

Jeśli pragniesz zostać artystą – znajdź szkołę, w której wykładają aktywni artyści i pomogą Ci wejść w ten świat. Jeśli pragniesz zostać wykładowcą na uczelni artystycznej – idź na studia i już tam zostań. Ale jeśli pragniesz tworzyć, kreować, rozwijać się, zarabiać coraz więcej – ucz się od ludzi, którzy tworzą, kreują, rozwijają się stale i zarabiają coraz więcej. Zdobądź odpowiednie narzędzie, a nie dyplom. To nie wiedza zapłaci za Ciebie rachunki i nakarmi dziecko. Zrobi to jednak umiejętność wykorzystania wiedzy.

Nie patrz na innych. Oni nie przeżyją życia za Ciebie. Nie myśl, co powiedzą, co pomyślą, bo nie dla nich żyjesz. Nie myśl o tym, co powinieneś, tylko o tym, czego chcesz. Dasz radę. Tylko to kochaj.

15 thoughts on “Czy warto iść na studia?

  1. Właśnie podniosłeś mnie na duchu, bo będe powtarzać drugą klase liceum i nawet nie wiem czy jakaś szkoła będzie chciała mnie przyjąć XD a szkoła to główny czynnik odbierający mi chęć do życia i robienia czegokolwiek

    1. Szkoła w obecnych czasach nie jest wyznacznikiem czegokolwiek. Większość ludzi sukcesu to osoby, które nie mają studiów, czy nawet szkoły średniej. Niektórzy mieli problem nawet z podstawówką. Szkoła to system równania do średniej. Traktujmy to tylko jako narzędzie. Jeśli się do czegoś przyda – to fajnie, korzystajmy. Jeśli nie – wówczas niech będzie to tylko dodatek do życia, który można wykorzystać w inny sposób. Na przykład poznać wielu fajnych ludzi, być w ciekawych miejscach itd. Wyciągnij ze szkoły to, co Cię interesuje, skup się na jej pozytywnych aspektach a poza nią realizuj swoje cele!

  2. Świetny artykuł. Ja pracowałam w wielu zawodach,tylko nie w swoim wyuczonym 🙂 ,więc zawsze tak było i chyba będzie. O studiach się nie wypowiem,bo ich nie mam,ale kończąc szkołę podstawową bardzo chciałam iść do „plastyka”,to było moje marzenie.Jednak nie wybrałam tej szkoły,bo… zabrakło mi odwagi,pewności siebie.Wydawało mi się wtedy,że tam idą osoby,które już umieją rysować,malować,a ja nie jestem dostatecznie „dobra” 🙁 To był mój wielki błąd,bo żałuję do dziś. i pewnie gdybym poszła do tej upragnionej szkoły,moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej,może parłabym dalej i zrobiła studia,może póżniej bym powiedziała,że żałuję tych lat,bo niczego mnie tam nie nauczyli,może… Czuje jednak,że dużo wiedzy wykładanej w szkołach artystycznych mnie ominęło.Oczywiście teoria jest dostępna dla wszystkich i można się uczyć we własnym zakresie,jednak to nie jest to samo co szkoła,która daje nie tylko papierek,ale możliwość poznania środowiska,wypróbowania różnych technik,materiałów pod okiem kogoś kto ma o tym pojęcie. Dlatego uważam,że ktoś,kto to lubi kocha,powinien jak najbardziej do takiej szkoły pójść,nie dla dyplomu,a dla siebie.Jest takie powiedzenie : nie dowiesz się,dopóki nie spróbujesz. Ja nie spróbowałam i muszę z tym żyć 🙁

  3. Dla mnie najgorszy tekst jaki może być to: ,,Idź na studia!! Marnujesz się!!!” I zazwyczaj słyszę to zaraz po tym gdy pokazuje komuś moje prace. Czyli, że niby, że co? Moje prace nie mają teraz wartości bo nie mam papierka? Może ktoś będzie w stanie mi wytłumaczyć ten tok rozumowania, bo ja naprawdę nie rozumiem. Chyba, że chodzi takim ludziom o to, że nie jestem jeszcze sławna i bogata, ale czy studia mi w tym pomogą?
    W moim rozumieniu marnotrawstwem byłby porzucenie tworzenia i robienie czegoś co każdy inny byłby w stanie robić.

    1. 😂😂😂 Tekst świetny. Niestety, edukacja wyższa czy średnia i sława z bogactwem nie mają żadnego połączenia.

  4. Ja tam się zdecydowałam na pewną artystyczną (roczną) podyplomówkę. Po co? Żeby mieć motywację, żeby zaczerpnąć trochę z tego świata, do którego dopiero wchodzę. Ale po pierwsze idę na uczelnię, którą już wcześniej sprawdziłam (uczestnicząc w kursie), po drugie wiem, że dla mnie szkoła jest w pewnym sensie motorem do pracy. Nie oczekuję, że sam dyplom otworzy mi drzwi do wszelkich światów, w których chciałabym się znaleźć. Ale liczę na to, że podpowie co nieco, że spotkam ludzi z różnych środowisk, z różnymi doświadczeniami i z tego właśnie zaczerpnę.
    Idę, bo chcę. Nie dlatego, że muszę 🙂
    I to prawda, że dzisiaj zaczęły liczyć się umiejętności, nie papierki 🙂

    Dzięki za ten post!

  5. Byłam w technikum informatycznym i nie całe 2 lata na studiach informatycznych. Z perspektywy czasu uważam to za stratę czasu – pomimo tego, że informatykę lubię. Same technologie informatyczne w Polsce są zacofane o jakieś 4/5 lat. Mój mąż wysyłając CV do firm informatycznych (będąc jeszcze w Irlandii), żeby sprawdzić rynek pracy to dwie firmy się odezwały i… podziękowały mojemu mężowi, bo tych technologii w Polsce nie ma. Ba! Nawet te firmy nie były zainteresowane, żeby wprowadzić coś nowego. A poziom znajomości j. angielskiego pań z HR to już tego nie skomentuję… . Oboje nie mamy studiów, ja mam tylko maturę i dyplom technika a mąż tylko maturę. Więc śmieję się, że mój dyplom – nie pracuję w swoim zawodzie, uzupełnia mojemu mężowi brak papierka ze studiów. 😀 Po prostu mój mąż miał dużo szczęścia z pracą informatyka – był kasjerem w kafejce internetowej, naprawił serwer i tak wskoczył na administratora sieci komputerowych. Więc będę uważać, że studia na kierunkach informatycznych, artystycznych i podobnych nie są potrzebne. Tutaj liczy się tylko doświadczenie i chęci do poznawania czegoś nowego. Uczę się tylko przez praktykę, bo teoria mnie nudzi. 😛 Noo… to chyba tyle. Miłego dnia życzę Ci Krzysiu! 🙂

    1. Pięknie Ci dziękuję za opinię. Miejmy nadzieję, że kiedyś i w Polsce nastanie taki piękny czas, że uczelnie będą faktycznie uczyć rzeczy, które po skończeniu edukacji nadal pozostaną aktualne

      1. Nie ma sprawy Krzysiu. 🙂 Jeszcze napiszę słówko co do nauki starych technologii, które uczą w szkołach informatycznych. Są potrzebne, bo na nich są oparte nowe technologie. Ale w granicach rozsądku oczywiście niech uczą. A co do Twojego syna to tylko podpowiem – jeśli myśli o tym, żeby pracować w zawodzie informatyka. Niech zacznie uczyć się linuxa, bo programistów jest na pęczki – rynek pracy jest bardzo przesycony. A dobrego administratora ze znajomością linuxa (ze znajomością windowsa jest sporo) jest baaaardzo mało. Firma dla której pracuje mój mąż szuka administratora ze znajomością linuxa od prawie 2 lat i jest baaardzo ciężko o takiego pracownika (tak dobrego jak mój mąż 🙂 ). A i przede wszystkim bardzo dobra znajomość j. angielskiego jest potrzebna. 🙂

  6. 4 lata studiowania kierunku, o którym marzyłam, (i na który zarabiałam przez 2 lata) uważam za całkowicie stracony czas. Niby porządna uczelnia, ale swoim podejściem, zniechęciła mnie do przedmiotu. Po zakończeniu studiów doszłam do wniosku, że przez te lata nic się nie nauczyłam. Tak jak piszesz, edukacja w Polsce jest po prostu zacofana. Brak jest odpowiedniego podejścia do przekazywania wiedzy. Mam pracę, ale nie jestem z niej zadowolona, nic z niej nie wynoszę. Zawsze lubiłam rysować, jako dziecko uczestnicząc w konkursie zostałam zdyskwalifikowana (uznano, że to nie ja rysowałam własnych prac). No cóż.. W tej chwili próbuję wrócić do rysowania. I mam nadzieję, że kiedyś uda mi się połączyć to, co kocham z pracą. Jeśli miałabym szansę jeszcze raz wybierać, to zrezygnowałabym ze studiów, a skorzystałabym z konkretnych kursów, które coś by mnie nauczyły. Pozdrawiam!

    1. Podobno w życiu nigdy ie jest za późno. Proszę sięgać po marzenia, nawet jeśli to wymaga zaczęcia wszystkiego od nowa. Trzymam kciuki!

  7. „Dlatego też do dziś jeszcze spotkacie się w aptece z hasłem: „Dzień dobry, pani magister”.” Nawet gorzej, idziesz do przychodni i tam prawie wszyscy walą „Panie doktorze, Pani doktor”

    1. To są właśnie te głęboko w nas zakorzenione stereotypy, które każą nam myśleć, że: „bez studiów to nic się nie da”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.